Złota piłka w grze na fagocie
Teraz przed państwem moja muzyczna miłość z liceum Bram van Sambeek, którego słuchałam w porcjach dosyć sporych. Postanowiłam od czasu do czasu podsyłać propozycje fagotowe, żeby tak szerszą publiczność oswajać z nieoswojonym. Otóż fagot to instrument, z którym związana jestem od lat, a szczególnie od kilku lat kiedy to ukończyłam studia i ledwo się udaje gdziekolwiek zagrać za pieniądze, wręcz się uwiązałam wieloletnim podłużnym drewnem, z którego można wydobywać dźwięki przeróżne. Pan Bram van Sambeek, pokaże jak można.
To, co Wam teraz polecam jest z kategorii ekstremum i raczej ewenementem, jeśli chodzi i repertuar, skalę i biegłość w grze.
Muszę przyznać się też, że od lat nie śledziłam jego działalności artystycznej, ale powracam ożywczo, ale i tak zacznę od utworu, który na Youtube’ie został zamieszczony w 2012 roku.
Zdradzę Wam jeszcze jeden sekret zaczęłam szukać więcej ciekawy utworów tego artysty i jakimś cudem zaczęłam słuchać Ariany Grande jakiś tam live performance. Internet to jakaś dziwna sklepowa półka, na której nigdy nie ma twoich ulubionych płatków, więc nagle bierzesz wszystko jak leci. Pozdrawiamy Miss Grande i lecimy z fagotowym hiciorem.
Nagranie znalazłam wiele lat temu na Youtubie, ale śmiało można go posłuchać na Spotify. Znajdziemy je w albumie Bassoon Kaleidoscope, który jak najbardziej nadaje się na pierwsze spotkanie z fagotem, a utwór, o którym ja się zaraz rozpiszę zajmuje ostatnią pozycję, mianowicie to Harlem Nocturne.
Utwór inspirowany wykonaniem wybitnego gitarzysty Danny’ego Gatton’a Harlem Nocturno, który orginalnie był napisany przez Earl Hagen. Fagocista daje tam po prostu pokaz siły, usłyszymy niesamowitą biegłość, lekkość w poruszaniu się między skalami, góra w fagocie w takiej okrasie jest prezentacją perfekcyjnej elastyczności. Co więcej nie tylko fagocista nas zachwyci w tym wykonaniu, czapki z głów dla kontrabasisty, który również wspina się pod same niebiosa. Można by rzec, że ci dwaj panowie prezentują skale nieskończoną i z łatwością wprowadzą nas w zachwyt. Oczywiście jest to nutka o zabarwieniu jazzowym, dosyć niekonwencjonalnym dla fagotu, proszę się nie martwić, muzyk, który to wykonuje więcej kompozycji prezentuje nam z nurtu klasycznego, jednak to posunięcie z 2012 roku jest wspaniałym zagraniem i otrzymuje on złota piłkę na kolejne stulecia.
https://www.youtube.com/watch?v=C2On6gVzsZs&ab_channel=BramvanSambeek
Zobacz więcej wpisów:
Złota piłka w grze na fagocie
Teraz przed państwem moja muzyczna miłość z liceum Bram van Sambeek, którego słuchałam w porcjach dosyć sporych. Postanowiłam od czasu do czasu podsyłać propozycje fagotowe, żeby tak szerszą publiczność oswajać z nieoswojonym. Otóż fagot to instrument, z którym związana jestem od lat, a szczególnie od kilku lat kiedy to ukończyłam studia i ledwo się udaje gdziekolwiek zagrać za pieniądze, wręcz się uwiązałam wieloletnim podłużnym drewnem, z którego można wydobywać dźwięki przeróżne. Pan Bram van Sambeek, pokaże jak można.
To, co Wam teraz polecam jest z kategorii ekstremum i raczej ewenementem, jeśli chodzi i repertuar, skalę i biegłość w grze.
Muszę przyznać się też, że od lat nie śledziłam jego działalności artystycznej, ale powracam ożywczo, ale i tak zacznę od utworu, który na Youtube’ie został zamieszczony w 2012 roku.
Zdradzę Wam jeszcze jeden sekret zaczęłam szukać więcej ciekawy utworów tego artysty i jakimś cudem zaczęłam słuchać Ariany Grande jakiś tam live performance. Internet to jakaś dziwna sklepowa półka, na której nigdy nie ma twoich ulubionych płatków, więc nagle bierzesz wszystko jak leci. Pozdrawiamy Miss Grande i lecimy z fagotowym hiciorem.
Nagranie znalazłam wiele lat temu na Youtubie, ale śmiało można go posłuchać na Spotify. Znajdziemy je w albumie Bassoon Kaleidoscope, który jak najbardziej nadaje się na pierwsze spotkanie z fagotem, a utwór, o którym ja się zaraz rozpiszę zajmuje ostatnią pozycję, mianowicie to Harlem Nocturne.
Utwór inspirowany wykonaniem wybitnego gitarzysty Danny’ego Gatton’a Harlem Nocturno, który orginalnie był napisany przez Earl Hagen. Fagocista daje tam po prostu pokaz siły, usłyszymy niesamowitą biegłość, lekkość w poruszaniu się między skalami, góra w fagocie w takiej okrasie jest prezentacją perfekcyjnej elastyczności. Co więcej nie tylko fagocista nas zachwyci w tym wykonaniu, czapki z głów dla kontrabasisty, który również wspina się pod same niebiosa. Można by rzec, że ci dwaj panowie prezentują skale nieskończoną i z łatwością wprowadzą nas w zachwyt. Oczywiście jest to nutka o zabarwieniu jazzowym, dosyć niekonwencjonalnym dla fagotu, proszę się nie martwić, muzyk, który to wykonuje więcej kompozycji prezentuje nam z nurtu klasycznego, jednak to posunięcie z 2012 roku jest wspaniałym zagraniem i otrzymuje on złota piłkę na kolejne stulecia.
https://www.youtube.com/watch?v=C2On6gVzsZs&ab_channel=BramvanSambeek










