Klasyka, przy której wraca zapach lata!

Czy też tak macie, że konkretne wspomnienia mają swoje zapachy? 

Dla mnie lato, to zapach jeziora, morza, kwitnących kwiatów, ogórków, świeżych pomidorów i smażonej cukinii. Lato to dla mnie też zachwyt, nad epitafium rozkwitu. Na to wszyscy czekali, żeby drzewa były maksymalnie zielone, porzeczki i agrest pękały na krzaczkach i każdy deptak zrozumiał, do czego został stworzony. Lato to też ucieczka przed osami, polowanie na motyle, wsłuchiwanie się w pieśni cykad czy wygrzewanie na plaży! 

Każdy ma swoje lato! 

Postanowiłam rozszerzyć propozycje na socialach, przy których wraca zapach lata i trochę spróbować zatrzymać ten letni nastrój właśnie poprzez muzykę. Dacie się ponieść? 

(Ważna informacja jest taka, że w tym dziale nie tylko będzie się pojawiała klasyka, ale nie ukrywam, że do poznania jej chciałabym zachęcić jak najwięcej osób.) 

Dodam jeszcze, że w tym sektorze panuje ogólnie akceptowalny Cukierkowy Alert! To znaczy zachwyt, zachwyt, zachwyt i słodzenie, słodzenie, słodzenie! Gwarantuje Wam, że te cuksy nie tuczą!

W tych utworach, aż kipi od wspomnienia lata: 

    • Edward Grieg – Sommeraften Op.71 No.2 (Letni wieczór) – mniam, mniam i mniam, spokojna tafla dźwięków przypominam nam o babim lecie i długich letnich wieczorach
    • Samuel Barber – Summer Music, Op.31 – kwintet dęty w całej okazałości, leniwe brzmienie i rytmiczna zabawa, może kojarzyć się z wyprawą na łąkę, szybkie motyle i płochliwe zające, a ty zajadasz piknikowe smakołyki 
    • Alexander Glazunov – Lato z baletu Pory roku – mi to przypomina bajkę dzieciństwa “Przygód kilka wróbla ćwirka”, ptasi świat letnią porą
    • Frederick Delius – In a Summer Garden – kto mnie zna, wie że w ogrodzie mogę siedzieć całymi dniami, jest tam sporo pracy, ale i mnóstwo satysfakcji, taki jest właśnie ten utwór, rozwija się powoli, ale bardzo zadowalająco
    • Frank Bridge – Summer – pozostajemy w orkiestrowym nastroju, może bardziej nadmorskim? przenikające się melodie falują między sobą jak morze
    • Johannes Brahms – Sommerabend Op.85 – chwila wyciszenia dla duetu, idealna na początek urlopu, spokojną niedzielę lub chwilę zadumy
    • Antonio Vivaldi – L’estate cz.II Adagio – taka playlista bez Vivaldiego byłaby niekompletna, nie jest to jednak najbardziej znana część, trochę wyciszenia w barokowym nastroju też się przyda  
    • Frederick Delius – Summer Night on the River –  pan Frederick wie jak bez słów i farb namalować obraz, na wodnych liliach pojawia się żabi świat, śpiewają ptaki, migocze księżyc, modliszka przemywa się w wodzie – idealny numer pod kreskówkę Disney’a
    • Siergiej Prokofiew balet Cinderella – Summer Night – balet, może niekoniecznie przypasuje tutaj hasło “panie proszą panów”, ale zdecydowanie można dać się ponieść… może jakiś taniec solo z szarfą? 
    • Leonid Desyatnikov – Summer “Tolotnaya” – jak dla mnie absolutny hit! XX-wieczny, ukraiński kompozytor, porywa, po prostu porywa! i nie mam mu za złe, że tylko na same smyki, bo jest to znakomity utwór, co poniektórym może skojarzyć się z naszą polską Orawą Kilara. 
  1.  

Mam nadzieję, że krótkie zachęty będą zachętą na dłużej 😉 

Oczywiście mogłabym dodać o wiele więcej utworów i poszukać tych, które opowiadają też o wiosnie, a nie tylko mają ją w tytulę. Pomyślałam jednak, że tak będzie bardziej spójnie i nikt nie będzie mieć wątpliwości, że to playlista, na wspomnienie lata! Słuchajcie do woli, a jeśli wpadnie Wam jakaś fajna nutka, koniecznie dajcie znać! 

Jeśli ktoś nie ma odwagi na spędzenie dłuższej chwili z Deliusem czy Griegiem, to na zachętę powiem, że kolejna Polecajka będzie o wspaniałych wokalistkach!

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl

Klasyka, przy której wraca zapach lata!

Czy też tak macie, że konkretne wspomnienia mają swoje zapachy? 

Dla mnie lato, to zapach jeziora, morza, kwitnących kwiatów, ogórków, świeżych pomidorów i smażonej cukinii. Lato to dla mnie też zachwyt, nad epitafium rozkwitu. Na to wszyscy czekali, żeby drzewa były maksymalnie zielone, porzeczki i agrest pękały na krzaczkach i każdy deptak zrozumiał, do czego został stworzony. Lato to też ucieczka przed osami, polowanie na motyle, wsłuchiwanie się w pieśni cykad czy wygrzewanie na plaży! 

Każdy ma swoje lato! 

Postanowiłam rozszerzyć propozycje na socialach, przy których wraca zapach lata i trochę spróbować zatrzymać ten letni nastrój właśnie poprzez muzykę. Dacie się ponieść? 

(Ważna informacja jest taka, że w tym dziale nie tylko będzie się pojawiała klasyka, ale nie ukrywam, że do poznania jej chciałabym zachęcić jak najwięcej osób.) 

Dodam jeszcze, że w tym sektorze panuje ogólnie akceptowalny Cukierkowy Alert! To znaczy zachwyt, zachwyt, zachwyt i słodzenie, słodzenie, słodzenie! Gwarantuje Wam, że te cuksy nie tuczą!

W tych utworach, aż kipi od wspomnienia lata:

    • Edward Grieg – Sommeraften Op.71 No.2 (Letni wieczór) – mniam, mniam i mniam, spokojna tafla dźwięków przypominam nam o babim lecie i długich letnich wieczorach
    • Samuel Barber – Summer Music, Op.31 – kwintet dęty w całej okazałości, leniwe brzmienie i rytmiczna zabawa, może kojarzyć się z wyprawą na łąkę, szybkie motyle i płochliwe zające, a ty zajadasz piknikowe smakołyki 
    • Alexander Glazunov – Lato z baletu Pory roku – mi to przypomina bajkę dzieciństwa “Przygód kilka wróbla ćwirka”, ptasi świat letnią porą
    • Frederick Delius – In a Summer Garden – kto mnie zna, wie że w ogrodzie mogę siedzieć całymi dniami, jest tam sporo pracy, ale i mnóstwo satysfakcji, taki jest właśnie ten utwór, rozwija się powoli, ale bardzo zadowalająco
    • Frank Bridge – Summer – pozostajemy w orkiestrowym nastroju, może bardziej nadmorskim? przenikające się melodie falują między sobą jak morze
    • Johannes Brahms – Sommerabend Op.85 – chwila wyciszenia dla duetu, idealna na początek urlopu, spokojną niedzielę lub chwilę zadumy
    • Antonio Vivaldi – L’estate cz.II Adagio – taka playlista bez Vivaldiego byłaby niekompletna, nie jest to jednak najbardziej znana część, trochę wyciszenia w barokowym nastroju też się przyda  
    • Frederick Delius – Summer Night on the River –  pan Frederick wie jak bez słów i farb namalować obraz, na wodnych liliach pojawia się żabi świat, śpiewają ptaki, migocze księżyc, modliszka przemywa się w wodzie – idealny numer pod kreskówkę Disney’a
    • Siergiej Prokofiew balet Cinderella – Summer Night – balet, może niekoniecznie przypasuje tutaj hasło “panie proszą panów”, ale zdecydowanie można dać się ponieść… może jakiś taniec solo z szarfą? 
    • Leonid Desyatnikov – Summer “Tolotnaya” – jak dla mnie absolutny hit! XX-wieczny, ukraiński kompozytor, porywa, po prostu porywa! i nie mam mu za złe, że tylko na same smyki, bo jest to znakomity utwór, co poniektórym może skojarzyć się z naszą polską Orawą Kilara. 
  1.  

Mam nadzieję, że krótkie zachęty będą zachętą na dłużej 😉 

Oczywiście mogłabym dodać o wiele więcej utworów i poszukać tych, które opowiadają też o wiosnie, a nie tylko mają ją w tytulę. Pomyślałam jednak, że tak będzie bardziej spójnie i nikt nie będzie mieć wątpliwości, że to playlista, na wspomnienie lata! Słuchajcie do woli, a jeśli wpadnie Wam jakaś fajna nutka, koniecznie dajcie znać! 

Jeśli ktoś nie ma odwagi na spędzenie dłuższej chwili z Deliusem czy Griegiem, to na zachętę powiem, że kolejna Polecajka będzie o wspaniałych wokalistkach!

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl