Muzyczny detoks
“Książę di Venosa, który nigdy nie chciałby robić nic innego, jak śpiewać i grać, dziś zmusił mnie, bym mu towarzyszył i trzymał mnie od godziny dwudziestej do trzeciej w nocy, toteż sądzę, że przez dwa miesiące nie będę słuchał muzyki.”
Muzyka może naprawdę wciągnąć, czasem do tego stopnia, że stajemy się fanatyczni i pozwalamy, żeby ludzie w naszym otoczeniu mieli, aż jej przesyt.
Dla krótkiego sprostowania, słowa te napisał Emilio de Cavalieri zimą 1593 roku, kiedy to był na gościnie u Carla Gesualda da Venosa. Obaj byli muzykami, ale jak widać jeden z nich ponad miarę.
Ta sytuacja przypomina mi zderzenie muzyków z nie muzykami, może nawet tylko melomanami.
Ty zzajakowkany opowiadasz jak to grasz pięknie solo w symfonii przy czym Twój znajomy chce po prostu popykać na konsoli. Po chwili lepiej od niego ogarniasz wszystkie kombinacje, tłumacząc to 6 lat pianina, jestem ą ę. Albo, co gorsza sytuację można odwrócić przyjeżdża rodzina na święta i wszyscy zachęcają cię do muzykowania ostatecznie albo obrażony nie chcesz już dotykać instrumentu, albo muzykowaniu nie ma końca.
Sytuacja tych uroczych panów to lekcja dla każdego by nie przejeść się ulubioną sałatką.
Ale, ale … kim oni byli?
Emilio prekursor muzyki barokowej. Twórca dzieła uznawanego za pierwsze w historii oratorium. Jest również autorem pierwszego druku, w którym zamieszczono partię basso continuo. U la la, żeby taki ogier miał dość?
- kompozycje wytrwałego kompozytora
Jego kolega Gesuald znany z kompozycji wokalnych, dość awangardowych jak na tamte czasy. Miał na swoim koncie kontrowersyjne akcje o naturze matrymonialnej. (ponoć więcej o tym w filmie “śmierć na 5 gł”)
Ponieważ był księciem komponowanie nie było mu w 100% pisane, mimo tego lubił to i popełniał, jak widać na załączonym cytacie, do szpiku kości.
Niech muzyka inspiruje, zachęca, zachwyca, szokuje, ale ku przestrodze! Niech muzyka nie zamęcza!
Zobacz więcej wpisów:
Muzyczny detoks
“Książę di Venosa, który nigdy nie chciałby robić nic innego, jak śpiewać i grać, dziś zmusił mnie, bym mu towarzyszył i trzymał mnie od godziny dwudziestej do trzeciej w nocy, toteż sądzę, że przez dwa miesiące nie będę słuchał muzyki.”
Muzyka może naprawdę wciągnąć, czasem do tego stopnia, że stajemy się fanatyczni i pozwalamy, żeby ludzie w naszym otoczeniu mieli, aż jej przesyt.
Dla krótkiego sprostowania, słowa te napisał Emilio de Cavalieri zimą 1593 roku, kiedy to był na gościnie u Carla Gesualda da Venosa. Obaj byli muzykami, ale jak widać jeden z nich ponad miarę.
Ta sytuacja przypomina mi zderzenie muzyków z nie muzykami, może nawet tylko melomanami.
Ty zzajakowkany opowiadasz jak to grasz pięknie solo w symfonii przy czym Twój znajomy chce po prostu popykać na konsoli. Po chwili lepiej od niego ogarniasz wszystkie kombinacje, tłumacząc to 6 lat pianina, jestem ą ę. Albo, co gorsza sytuację można odwrócić przyjeżdża rodzina na święta i wszyscy zachęcają cię do muzykowania ostatecznie albo obrażony nie chcesz już dotykać instrumentu, albo muzykowaniu nie ma końca.
Sytuacja tych uroczych panów to lekcja dla każdego by nie przejeść się ulubioną sałatką.
Ale, ale … kim oni byli?
Emilio prekursor muzyki barokowej. Twórca dzieła uznawanego za pierwsze w historii oratorium. Jest również autorem pierwszego druku, w którym zamieszczono partię basso continuo. U la la, żeby taki ogier miał dość?
- kompozycje wytrwałego kompozytora
Jego kolega Gesuald znany z kompozycji wokalnych, dość awangardowych jak na tamte czasy. Miał na swoim koncie kontrowersyjne akcje o naturze matrymonialnej. (ponoć więcej o tym w filmie “śmierć na 5 gł”)
Ponieważ był księciem komponowanie nie było mu w 100% pisane, mimo tego lubił to i popełniał, jak widać na załączonym cytacie, do szpiku kości.
Niech muzyka inspiruje, zachęca, zachwyca, szokuje, ale ku przestrodze! Niech muzyka nie zamęcza!









