Fajne ma klapki #5

Zapewne wszyscy czekają z niecierpliwością, by dowiedzieć się jakim cudem stałam się tak wspaniała i renomowaną fagocistką? 

Może ktoś, idąc moim tropem, śni po nocach o tym, jakby to było, gdyby on dzisiaj grał na instrumencie, do którego trzeba mieć bardzo zręczne kciuki i wiele cierpliwości? Nie ma się co dziwić… największym przywilejem grania na fagocie, jest granie publicznie dźwięku fis1 na każdej próbie z Koncertem Chopina e-moll, bo krążą plotki, iż dźwięk może ten być za wysoko, więc w ramach zbiorowej próby… poprosimy panią Esterę, by prezentowała alikwotowe różnice tego wykwintnego dźwięku… i choć jest w tym źdźbło prawdy, że dźwięk ten może mieć swoje wzloty, to jednak moim skromnym zdaniem chodzi w większości przypadków o barwę i tyle. Mój fis był czyściutki, ale oczywiście, co orkiestrę była historia o tym, jak to fis jest brudniutki u fagotów i sprawdzimy, czy Pani Estera zrobiła dzisiaj pranie… jak już się okazało, że zrobiła to cała orkiestra, mogła przystąpić do wykonywania dzieła. Chopin w grobie się raczej nie przewracał, bo ostatecznie dyrygent kwiaty wręczył mi na scenie, przedzierając się przez tłum smyczków, żeby znowu się gapiły na tyły. Orkiestrowe historie, to jeszcze będą i powiem szczerze mimo nuty goryczy, nadal uważam, że było fajnie. 

Jak to się stało, że mój American Dream o byciu muzykiem się spełnił? Jako że do szkoły muzycznej zdawałam kilka razy i różne propozycje padały ze strony komisji i różne były moje odpowiedzi, nadal w tej zacnej instytucji nie mogłam podjąć edukacji. Nie mogłam się dostać, może trochę nierówno klaskałam, fałszowałam, kto to wie… 

Jak wyglądają egzaminy do szkoły muzycznej? Pedagodzy chcą sprawdzić, czy się nadajesz. Adept musi reagować na różne muzyczne przykłady, czy melodia się wznosi, czy opada, czy jest smutna, czy wesoła, powtórzyć usłyszany rytm i melodię, zaśpiewać piosenkę itd. W późniejszym etapie komisja pyta cię, na czym chcesz grać? 

Ja jak wiadomo, chciałam grać na skrzypcach, ale że ten egzamin odbywałam w wieku 13 lat i trochę już było za późno, żeby dostać się do muzycznej na skrzypce. Grałam już na skrzypcach trzy lata prywatnie, więc liczyłam, że altówka będzie dla mnie idealna. Swoją drogą kocham brzmienie altówki i uczciwie chciałam na niej grać, jednak komisja pytała, a co jeśli nie altówka? Jeśli nie altówka, to wiadomo cello, kto, by nie chciał być przepiękną wiolo-wiolo-onczelistką? Na wiolonczele komisja dała do zrozumienia, że już lepiej im pasi. Jednak pytali jak nie wiolonczela to, co? Wytężyłam umysł, bo w zasadzie nie wiedziałam już to co, a bardzo chciałam coś… Przypomniało mi się z lekcji pokazowych i jakichś audycji w szkole i powiedziałam “taki instrument z eską”, a instrument z eską, to nie flagowy instrument radia ESKA, a proszę państwa FAGOT! Komisja poruszyła się w ożywieniu i uwaga! Uwaga! Dostałam awans w jednej chwili. Nauczycielka wstała i od razu przymierzyła mi instrument, czy przypadkiem nie mam za małych dłoni, ja powiedziałam, fajne ma przyciski, zostałam poprawiona, że to klapki i coś zaiskrzyło. Już wiedziałam, że łatwo mnie z tych kapci nie wyjmą. 

Na wyniki chwile trzeba było czekać i jak się domyślacie, dostałam się i szybko się okazało, że to był dobry strzał wysoko punktowany przez wiele lat. 

Czy kiedyś żałowałam? Nigdy! Kocham to po dziś dzień. Jedynie nie jeden raz było mi przykro, że to często niewdzięczny instrument i wymagał ode mnie na wielu płaszczyznach nie tylko fizycznej siły, ale i pokory. Czasem mi się wydawało, że gdybym grała na jakimś instrumencie bardziej społecznie akceptowalnym, byłoby mi łatwiej. Teraz nawet nie wiem, co łatwiej. 

Fagot to mój kumpel na lata i niech tak zostanie. Za nic bym nie odmówiła sobie przywileju zagrania Tria na fagot, obój i ftp. Poulenca, czy sonaty Schrecka lub Hindemitha i wielu innych znakomitych dzieł. Na mojej liście marzeń od lat utwór John Williamsa (Tak! To ten od Star Wars) Five Sacred Trees napisany w roku mych narodziny. Przypadek? Nie sądzę. Stay tunned.

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl

Fajne ma klapki#5

Zapewne wszyscy czekają z niecierpliwością, by dowiedzieć się jakim cudem stałam się tak wspaniała i renomowaną fagocistką? 

Może ktoś, idąc moim tropem, śni po nocach o tym, jakby to było, gdyby on dzisiaj grał na instrumencie, do którego trzeba mieć bardzo zręczne kciuki i wiele cierpliwości? Nie ma się co dziwić… największym przywilejem grania na fagocie, jest granie publicznie dźwięku fis1 na każdej próbie z Koncertem Chopina e-moll, bo krążą plotki, iż dźwięk może ten być za wysoko, więc w ramach zbiorowej próby… poprosimy panią Esterę, by prezentowała alikwotowe różnice tego wykwintnego dźwięku… i choć jest w tym źdźbło prawdy, że dźwięk ten może mieć swoje wzloty, to jednak moim skromnym zdaniem chodzi w większości przypadków o barwę i tyle. Mój fis był czyściutki, ale oczywiście, co orkiestrę była historia o tym, jak to fis jest brudniutki u fagotów i sprawdzimy, czy Pani Estera zrobiła dzisiaj pranie… jak już się okazało, że zrobiła to cała orkiestra, mogła przystąpić do wykonywania dzieła. Chopin w grobie się raczej nie przewracał, bo ostatecznie dyrygent kwiaty wręczył mi na scenie, przedzierając się przez tłum smyczków, żeby znowu się gapiły na tyły. Orkiestrowe historie, to jeszcze będą i powiem szczerze mimo nuty goryczy, nadal uważam, że było fajnie. 

Jak to się stało, że mój American Dream o byciu muzykiem się spełnił? Jako że do szkoły muzycznej zdawałam kilka razy i różne propozycje padały ze strony komisji i różne były moje odpowiedzi, nadal w tej zacnej instytucji nie mogłam podjąć edukacji. Nie mogłam się dostać, może trochę nierówno klaskałam, fałszowałam, kto to wie… 

Jak wyglądają egzaminy do szkoły muzycznej? Pedagodzy chcą sprawdzić, czy się nadajesz. Adept musi reagować na różne muzyczne przykłady, czy melodia się wznosi, czy opada, czy jest smutna, czy wesoła, powtórzyć usłyszany rytm i melodię, zaśpiewać piosenkę itd. W późniejszym etapie komisja pyta cię, na czym chcesz grać? 

Ja jak wiadomo, chciałam grać na skrzypcach, ale że ten egzamin odbywałam w wieku 13 lat i trochę już było za późno, żeby dostać się do muzycznej na skrzypce. Grałam już na skrzypcach trzy lata prywatnie, więc liczyłam, że altówka będzie dla mnie idealna. Swoją drogą kocham brzmienie altówki i uczciwie chciałam na niej grać, jednak komisja pytała, a co jeśli nie altówka? Jeśli nie altówka, to wiadomo cello, kto, by nie chciał być przepiękną wiolo-wiolo-onczelistką? Na wiolonczele komisja dała do zrozumienia, że już lepiej im pasi. Jednak pytali jak nie wiolonczela to, co? Wytężyłam umysł, bo w zasadzie nie wiedziałam już to co, a bardzo chciałam coś… Przypomniało mi się z lekcji pokazowych i jakichś audycji w szkole i powiedziałam “taki instrument z eską”, a instrument z eską, to nie flagowy instrument radia ESKA, a proszę państwa FAGOT! Komisja poruszyła się w ożywieniu i uwaga! Uwaga! Dostałam awans w jednej chwili. Nauczycielka wstała i od razu przymierzyła mi instrument, czy przypadkiem nie mam za małych dłoni, ja powiedziałam, fajne ma przyciski, zostałam poprawiona, że to klapki i coś zaiskrzyło. Już wiedziałam, że łatwo mnie z tych kapci nie wyjmą. 

Na wyniki chwile trzeba było czekać i jak się domyślacie, dostałam się i szybko się okazało, że to był dobry strzał wysoko punktowany przez wiele lat. 

Czy kiedyś żałowałam? Nigdy! Kocham to po dziś dzień. Jedynie nie jeden raz było mi przykro, że to często niewdzięczny instrument i wymagał ode mnie na wielu płaszczyznach nie tylko fizycznej siły, ale i pokory. Czasem mi się wydawało, że gdybym grała na jakimś instrumencie bardziej społecznie akceptowalnym, byłoby mi łatwiej. Teraz nawet nie wiem, co łatwiej. 

Fagot to mój kumpel na lata i niech tak zostanie. Za nic bym nie odmówiła sobie przywileju zagrania Tria na fagot, obój i ftp. Poulenca, czy sonaty Schrecka lub Hindemitha i wielu innych znakomitych dzieł. Na mojej liście marzeń od lat utwór John Williamsa (Tak! To ten od Star Wars) Five Sacred Trees napisany w roku mych narodziny. Przypadek? Nie sądzę. Stay tunned.

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl