W głowie mam serce
Na początku przypomnę, że piszę kilka słów o nie swojej muzyce, nie dlatego, że czuję do tego jakiekolwiek prawo, albo chcę oceniać. Chcę zachęcić do podziwiania muzyki, do jej słuchania i relaksu, a może po prostu czerpania z doświadczeń innych, z ich dojrzałości, zupełnie nic od siebie nie dając tylko słuchając. Droga do dojrzałości na łatwiznę – niech tym będą wszystkie moje polecjaki… nie chcę, abyście poczuli się w jakiś sposób przeze mnie ogłupiani, ale niech na dobry początek to będzie pierwsza cegiełka naszego wspólnego fundamentu.
Uwaga! Ważne! Cukierkowy Alert! Będę słodzić w moich polecajkach, bo trzeba się wspierać i tyle! O krytykowaniu różnych artystów, możemy pogadać na żywo, ale w tej bibliotece będzie taka cukiernia, że wszyscy przytyjemy!
Dlaczego zaczynam recenzje(będę używać tego słowa, chociaż może być ono nadużyciem) od sióstr Pruś? Byłam wiele lat temu na dyplomie jednej z nich w Akademii Muzycznej w Gdańsku i pamiętam, że piosenka Puszczam do Ciebie moje zielone oczko*… długo chodziła mi po głowie i nigdzie nie mogłam jej znaleźć, aż tu nagle (pod moją nieobecności i braku śledzenia ich twórczości) na streamingach pojawia się piękny album Dar, który co tu dużo kryć jest podarkiem dla ludzkości. Dzisiaj nie o całości, a o detalach.
W głowie mam serce, a w sercu twe ręce
Ono jest wilkiem, a ty myśliwym
Daj mi te dłonie, utulę obie
Na dobre odmienię, ze złych zamienię (fragment utworu Dar)
Można by się rozwodzić kiedy numer miał premierę, jak długo już jest na świecie i która to pozycja na płycie. Trochę już jest i możecie go posłuchać na Youtubie ( i obejrzeć uroczy movie) i na Spotify(w anturażu całej płyty).
Niewątpliwie w zupełnie galaktyczny świat zabiera nas tekst, dodaje trochę dezorientacji, gdzie ostatecznie znajdują się ręce… 😉 W pierwszym momencie gdy usłyszałam ten utwór, pomyślałam, że to coś na wzór indiańskiej kołysanki do dziecka… może przez legendę z dwoma wilkami, ale jest w tych słowach troska, opieka, może nawet i czułość. Po dłuższej chwili ma się wrażenie, że schodzi to na klasyczny romantyczny tor, ale jednak i takie rozwiązanie nie pozostawia zadowolenia. W wersji prawdziwie bohaterskiej odbieram jakoby podmiot liryczny zwracał się do samego siebie albo sugerował taką kolej rzeczy każdemu szaremu człowiekowi. Dopiero chwilę po tych myślach się wycwaniłam i przeczytałam opis pod teledyskiem, zdecydowanie z pomocą przychodzi nam tytuł “W głowie” i piękny teledysk rozegrany jakby na makiecie. Siostry w płaszczach przemierzają przez dżdżysty las, który (moim zdaniem) kryje się w skrupulatnie i precyzyjnie stworzonej makiecie. Cytując same artystki
Budujemy sobie wesoły dom, pana lub panią do kochania – zupełnie bez wad. Mamy nawet awatar samego siebie, który zawsze wie co powiedzieć i który nie stracił żadnej szansy. Mamy tam nieskończone pokłady miłości i cierpliwości, mamy siłę i chęci.
Dobrze, że głowa jest tak blisko i jednocześnie tak łatwo ją stracić.
Piękny przekaz, ale co ma do powiedzenia muzyka w tym numerze. Delikatna melodia, która w zasadzie pulsuje linearnie, co to znaczy? Nie spotykamy się tutaj z totalnym wyładowaniem emocjonalnym, raczej muzyka pomaga nam rozłożyć siły nostalgii i podąża za narracją, szczególnie gdy wyśpiewane są słowa “codzinnie to wiesz…” nadchodzi muzyczny moment grozy – troszkę dysonansów, które siostry Pruś, prezentują nam w największej słodyczy. Wysokim punktem tej rozgrywki, jest pięknie nabudowana harmonia i dynamika w instrumentach smyczkowych, prowadzi nas do wokalizy, która wycisza już tekst, ale pozostawia moment do refleksji. Siostry Pruś pokazują tutaj swoją umiejętność lekkości i postawienie muzycznej kropki nad i bez spektakularnego wysokiego C (które mają w swoim zasięgu, bez specjalnych problemów).
Mnie urzekł szczególnie tekst, za który brawa należą się siostrze Kindze, ale owacje na stojąco dla każdego, kto dołożył pięć groszy do wykonania tego dzieła.
Panie i Panowie oto Dar, czapki z głów, oto prezent dla ludzkości.
Jeszcze dwa ulubione cytaty
a wolność jest moja
tak jak ziemi trawa
(…)
zatrzymaj przy sobie niszczycielski ogień
przy życiu pozostaw tylko to, co płonie
*prawidłowy tytuł to Zielone Oko, a fragment piosenki to Puszczam do Ciebie zielone moje oko – ja zapamiętam to znacznie mniej poetycko
https://www.youtube.com/watch?v=masbnK828rQ&ab_channel=KingaiKarolinaPru%C5%9B
Zobacz więcej wpisów:
W głowie mam serce
Na początku przypomnę, że piszę kilka słów o nie swojej muzyce, nie dlatego, że czuję do tego jakiekolwiek prawo, albo chcę oceniać. Chcę zachęcić do podziwiania muzyki, do jej słuchania i relaksu, a może po prostu czerpania z doświadczeń innych, z ich dojrzałości, zupełnie nic od siebie nie dając tylko słuchając. Droga do dojrzałości na łatwiznę – niech tym będą wszystkie moje polecjaki… nie chcę, abyście poczuli się w jakiś sposób przeze mnie ogłupiani, ale niech na dobry początek to będzie pierwsza cegiełka naszego wspólnego fundamentu.
Uwaga! Ważne! Cukierkowy Alert! Będę słodzić w moich polecajkach, bo trzeba się wspierać i tyle! O krytykowaniu różnych artystów, możemy pogadać na żywo, ale w tej bibliotece będzie taka cukiernia, że wszyscy przytyjemy!
Dlaczego zaczynam recenzje(będę używać tego słowa, chociaż może być ono nadużyciem) od sióstr Pruś? Byłam wiele lat temu na dyplomie jednej z nich w Akademii Muzycznej w Gdańsku i pamiętam, że piosenka Puszczam do Ciebie moje zielone oczko*… długo chodziła mi po głowie i nigdzie nie mogłam jej znaleźć, aż tu nagle (pod moją nieobecności i braku śledzenia ich twórczości) na streamingach pojawia się piękny album Dar, który co tu dużo kryć jest podarkiem dla ludzkości. Dzisiaj nie o całości, a o detalach.
W głowie mam serce, a w sercu twe ręce
Ono jest wilkiem, a ty myśliwym
Daj mi te dłonie, utulę obie
Na dobre odmienię, ze złych zamienię (fragment utworu Dar)
Można by się rozwodzić kiedy numer miał premierę, jak długo już jest na świecie i która to pozycja na płycie. Trochę już jest i możecie go posłuchać na Youtubie ( i obejrzeć uroczy movie) i na Spotify(w anturażu całej płyty).
Niewątpliwie w zupełnie galaktyczny świat zabiera nas tekst, dodaje trochę dezorientacji, gdzie ostatecznie znajdują się ręce… 😉 W pierwszym momencie gdy usłyszałam ten utwór, pomyślałam, że to coś na wzór indiańskiej kołysanki do dziecka… może przez legendę z dwoma wilkami, ale jest w tych słowach troska, opieka, może nawet i czułość. Po dłuższej chwili ma się wrażenie, że schodzi to na klasyczny romantyczny tor, ale jednak i takie rozwiązanie nie pozostawia zadowolenia. W wersji prawdziwie bohaterskiej odbieram jakoby podmiot liryczny zwracał się do samego siebie albo sugerował taką kolej rzeczy każdemu szaremu człowiekowi. Dopiero chwilę po tych myślach się wycwaniłam i przeczytałam opis pod teledyskiem, zdecydowanie z pomocą przychodzi nam tytuł “W głowie” i piękny teledysk rozegrany jakby na makiecie. Siostry w płaszczach przemierzają przez dżdżysty las, który (moim zdaniem) kryje się w skrupulatnie i precyzyjnie stworzonej makiecie. Cytując same artystki
Budujemy sobie wesoły dom, pana lub panią do kochania – zupełnie bez wad. Mamy nawet awatar samego siebie, który zawsze wie co powiedzieć i który nie stracił żadnej szansy. Mamy tam nieskończone pokłady miłości i cierpliwości, mamy siłę i chęci.
Dobrze, że głowa jest tak blisko i jednocześnie tak łatwo ją stracić.
Piękny przekaz, ale co ma do powiedzenia muzyka w tym numerze. Delikatna melodia, która w zasadzie pulsuje linearnie, co to znaczy? Nie spotykamy się tutaj z totalnym wyładowaniem emocjonalnym, raczej muzyka pomaga nam rozłożyć siły nostalgii i podąża za narracją, szczególnie gdy wyśpiewane są słowa “codzinnie to wiesz…” nadchodzi muzyczny moment grozy – troszkę dysonansów, które siostry Pruś, prezentują nam w największej słodyczy. Wysokim punktem tej rozgrywki, jest pięknie nabudowana harmonia i dynamika w instrumentach smyczkowych, prowadzi nas do wokalizy, która wycisza już tekst, ale pozostawia moment do refleksji. Siostry Pruś pokazują tutaj swoją umiejętność lekkości i postawienie muzycznej kropki nad i bez spektakularnego wysokiego C (które mają w swoim zasięgu, bez specjalnych problemów).
Mnie urzekł szczególnie tekst, za który brawa należą się siostrze Kindze, ale owacje na stojąco dla każdego, kto dołożył pięć groszy do wykonania tego dzieła.
Panie i Panowie oto Dar, czapki z głów, oto prezent dla ludzkości.
Jeszcze dwa ulubione cytaty
a wolność jest moja
tak jak ziemi trawa
(…)
zatrzymaj przy sobie niszczycielski ogień
przy życiu pozostaw tylko to, co płonie
*prawidłowy tytuł to Zielone Oko, a fragment piosenki to Puszczam do Ciebie zielone moje oko – ja zapamiętam to znacznie mniej poetycko
https://www.youtube.com/watch?v=masbnK828rQ&ab_channel=KingaiKarolinaPru%C5%9B









