Kocia muzyka
Witam, witam i o zdrowie pytam! Polecam rozsiąść się wygodnie i zapiąć pasy, bo będzie ostra jazda. Dzisiaj zanurzymy się w ponad 400 lat wstecz możliwe, że tylko po to, by złapać się za głowę i nie dowierzać.
Poznajcie pana Athanasius’a Kircher’a, niemieckiego jezuitę, który w swym dorobku ma m.in wiele publikacji związanych z teorią muzyki, niektórzy mówią, że to on pierwszy opisał starożytną harfę eolską, zajmował się również starożytnym Egiptem, matematyką, geografią i religią, jednym słowem “człowiek późnego renesansu”. Mimo wszystko w Green piece by nie dostał pracy, ponieważ jego CV zawiera dość kontrowersyjne wątki.
Otóż jest on jednym z potencjalnych twórców kociego koszmaru! KATZENKLAVIER!
Katzenklavier, czyli kocie pianino lub kocie organy, dzisiaj powiedzielibyśmy narzędzie tortur, jednak według ówczesnych miało rozśmieszać. Osiem kotów usadzonych ciasno w osobnych klatkach, zaklinowanych wzdłuż klawiatury, tak, by po naciśnięciu klawisza mechanizm uderzał w ogon zwierzaka, który to rzekomo miał zamiauczeć określony dźwięk.
Pan Kircher chciał podnieść na duchu bliskiego mu włoskiego księcia, uznając, że przy takiej muzyce nie można powstrzymać się od śmiechu.
W 1650 odnotowano m.in takie słowa.:
“Melodia miauków, która stawała się coraz bardziej energiczna, w miarę jak koty stawały się coraz bardziej zdesperowane. Któż nie mógł powstrzymać się od śmiechu przy takiej muzyce? W ten sposób Książę został podniesiony z melancholii.”
No ludzie boki zrywać… Na nie obronę Pana Kirchera znał się z innym jezuitą, który podobny instrument stworzył z osłów…
Okazuje się, że Kircher wcale nie był aż takim prekursorem, ponieważ o katzenklavier możemy przeczytać już w XVI wieku.
Historyk Juan Calvete de Estrella opisał, że podczas podróży Filipa II do Brukseli, odbyła się parada, gdzie niedźwiedź grał na kocich organach, jadąc na rydwanie. Jedyna różnica, że tutaj było 16 kotów nie 8… Brzmi trochę jak najbardziej chory sen ever.
Dolejmy jeszcze trochę oliwy do ognia!
W XV we Francji powstało porko-forte, instrument podobny do tego kociego, jedynie składający się ze świń. Ten cud technologiczny powstał na życzenie Ludwika XI, króla Francji.
Jedyne co może uspokoić, to to, że historycy nie są w stu procentach przekonani, że te instrumenty rzeczywiście istniały… ja uważam, że nic mnie już nie zdziwi, a same zapiski w różnych księgach są dowodem na to, żeby mogło tak być…
Na chwilę oddechu podsyłam Wam kojącą wersję wiersza o kotku Tuwima, kompozycja W. Lutosławskiego, w aranżacji Doroty Miśkiewicz!
https://www.youtube.com/watch?v=qz69z8_eqEA&ab_channel=DorotaMi%C5%9Bkiewicz-Topic
Zobacz więcej wpisów:
Kocia muzyka
Witam, witam i o zdrowie pytam! Polecam rozsiąść się wygodnie i zapiąć pasy, bo będzie ostra jazda. Dzisiaj zanurzymy się w ponad 400 lat wstecz możliwe, że tylko po to, by złapać się za głowę i nie dowierzać.
Poznajcie pana Athanasius’a Kircher’a, niemieckiego jezuitę, który w swym dorobku ma m.in wiele publikacji związanych z teorią muzyki, niektórzy mówią, że to on pierwszy opisał starożytną harfę eolską, zajmował się również starożytnym Egiptem, matematyką, geografią i religią, jednym słowem “człowiek późnego renesansu”. Mimo wszystko w Green piece by nie dostał pracy, ponieważ jego CV zawiera dość kontrowersyjne wątki.
Otóż jest on jednym z potencjalnych twórców kociego koszmaru! KATZENKLAVIER!
Katzenklavier, czyli kocie pianino lub kocie organy, dzisiaj powiedzielibyśmy narzędzie tortur, jednak według ówczesnych miało rozśmieszać. Osiem kotów usadzonych ciasno w osobnych klatkach, zaklinowanych wzdłuż klawiatury, tak, by po naciśnięciu klawisza mechanizm uderzał w ogon zwierzaka, który to rzekomo miał zamiauczeć określony dźwięk.
Pan Kircher chciał podnieść na duchu bliskiego mu włoskiego księcia, uznając, że przy takiej muzyce nie można powstrzymać się od śmiechu.
W 1650 odnotowano m.in takie słowa.:
“Melodia miauków, która stawała się coraz bardziej energiczna, w miarę jak koty stawały się coraz bardziej zdesperowane. Któż nie mógł powstrzymać się od śmiechu przy takiej muzyce? W ten sposób Książę został podniesiony z melancholii.”
No ludzie boki zrywać… Na nie obronę Pana Kirchera znał się z innym jezuitą, który podobny instrument stworzył z osłów…
Okazuje się, że Kircher wcale nie był aż takim prekursorem, ponieważ o katzenklavier możemy przeczytać już w XVI wieku.
Historyk Juan Calvete de Estrella opisał, że podczas podróży Filipa II do Brukseli, odbyła się parada, gdzie niedźwiedź grał na kocich organach, jadąc na rydwanie. Jedyna różnica, że tutaj było 16 kotów nie 8… Brzmi trochę jak najbardziej chory sen ever.
Dolejmy jeszcze trochę oliwy do ognia!
W XV we Francji powstało porko-forte, instrument podobny do tego kociego, jedynie składający się ze świń. Ten cud technologiczny powstał na życzenie Ludwika XI, króla Francji.
Jedyne co może uspokoić, to to, że historycy nie są w stu procentach przekonani, że te instrumenty rzeczywiście istniały… ja uważam, że nic mnie już nie zdziwi, a same zapiski w różnych księgach są dowodem na to, żeby mogło tak być…
Na chwilę oddechu podsyłam Wam kojącą wersję wiersza o kotku Tuwima, kompozycja W. Lutosławskiego, w aranżacji Doroty Miśkiewicz!
https://www.youtube.com/watch?v=qz69z8_eqEA&ab_channel=DorotaMi%C5%9Bkiewicz-Topic









