O muzyce polskiej
[…] Zazwyczaj styl ten[polski] jest wesoły, ale bywa też w najwyższym stopniu poważny. Można się nim także wygodnie posłużyć do rzeczy satyrycznych. Sprawia wrażenie, jakby sam z siebie się wyśmiewał, w szczególności więc będzie przydatny do satyry prawdziwie poważnej i gorzkiej. […] Pominąwszy fakt, że ów styl muzyczny uwielbiany jest dziś głównie ze względu na określone tańce, to z doświadczenia wiadomo, że ten rodzaj nie tylko, że jest wykorzystywany przy wszelkich możliwych okazjach, ale też wydaje się wprost trudny do zastąpienia czymkolwiek.
[…] Można też powiedzieć, że Włoch jest w swojej muzyce namiętny, Francuz radosny, Niemiec głęboko zadumany, zaś Polak prześmiewczy.
Cóż tu dużo dodać, coś w tym jest, chociaż dzisiaj szczególnie w muzyce pop czy alternatywnej widzimy raczej zjawisko królowania nad satyra tej słowiańskiej smutnej duszy.
Oczywiście słowa nie padły w odniesieniu do XXI wieku, a do muzyki barokowej, tej której wydaje nam się, że w polskim dziedzictwie jest niewiele lub upraszczając niewiele jej pozostało.
Słowa o polskim stylu wyszły one spod pióra niemieckiego, barokowego krytyka muzycznego Johann Adolf Scheibe. Notabene kolega Telemanna, który wpływy polskiej muzyki uskuteczniał w swoich kompozycjach, co więcej jeśli pojedziecie zobaczyć zamek w Pszczynie, waszym oczom ukaże się tablica pamiątkowa wspominająca samego kompozytora! Dlaczego? Telemann żył i tworzył właśnie tam w latach 1704-1707. Oczywiście Pan Telemann to niemiecki kompozytor, ale jak sam piszę w swojej autobiografii, że w Pszczynie i Krakowie poznał muzykę polską w całym jej pięknie.
A w Pszczynie już od 1979 organizowane są Wieczory u Telemanna, czyli koncertu muzyki barokowej, na cześć tej wielkiej gwiazdy, która w polskiej kulturze ma swoje znaczenie.
Powracając do cytatu i tej polskiej satyry… na przestrzeni lat zaglądając do muzyki naszych kompozytorów, gdzieś cień żartu możemy usłyszeć w Triu stroikowym u Tansmana, czy Koncercie fagotowym Spisaka, osobiście to odczułam i zachęcam do poznania tych dzieł.
Trzymajcie się ciepło.
PS- pamiętajcie, że można zawsze ten news z Telemannem zapodać na niedzielnym obiedzie…
Zobacz więcej wpisów:
O muzyce polskiej
[…] Zazwyczaj styl ten[polski] jest wesoły, ale bywa też w najwyższym stopniu poważny. Można się nim także wygodnie posłużyć do rzeczy satyrycznych. Sprawia wrażenie, jakby sam z siebie się wyśmiewał, w szczególności więc będzie przydatny do satyry prawdziwie poważnej i gorzkiej. […] Pominąwszy fakt, że ów styl muzyczny uwielbiany jest dziś głównie ze względu na określone tańce, to z doświadczenia wiadomo, że ten rodzaj nie tylko, że jest wykorzystywany przy wszelkich możliwych okazjach, ale też wydaje się wprost trudny do zastąpienia czymkolwiek.
[…] Można też powiedzieć, że Włoch jest w swojej muzyce namiętny, Francuz radosny, Niemiec głęboko zadumany, zaś Polak prześmiewczy.
Cóż tu dużo dodać, coś w tym jest, chociaż dzisiaj szczególnie w muzyce pop czy alternatywnej widzimy raczej zjawisko królowania nad satyra tej słowiańskiej smutnej duszy.
Oczywiście słowa nie padły w odniesieniu do XXI wieku, a do muzyki barokowej, tej której wydaje nam się, że w polskim dziedzictwie jest niewiele lub upraszczając niewiele jej pozostało.
Słowa o polskim stylu wyszły one spod pióra niemieckiego, barokowego krytyka muzycznego Johann Adolf Scheibe. Notabene kolega Telemanna, który wpływy polskiej muzyki uskuteczniał w swoich kompozycjach, co więcej jeśli pojedziecie zobaczyć zamek w Pszczynie, waszym oczom ukaże się tablica pamiątkowa wspominająca samego kompozytora! Dlaczego? Telemann żył i tworzył właśnie tam w latach 1704-1707. Oczywiście Pan Telemann to niemiecki kompozytor, ale jak sam piszę w swojej autobiografii, że w Pszczynie i Krakowie poznał muzykę polską w całym jej pięknie.
A w Pszczynie już od 1979 organizowane są Wieczory u Telemanna, czyli koncertu muzyki barokowej, na cześć tej wielkiej gwiazdy, która w polskiej kulturze ma swoje znaczenie.
Powracając do cytatu i tej polskiej satyry… na przestrzeni lat zaglądając do muzyki naszych kompozytorów, gdzieś cień żartu możemy usłyszeć w Triu stroikowym u Tansmana, czy Koncercie fagotowym Spisaka, osobiście to odczułam i zachęcam do poznania tych dzieł.
Trzymajcie się ciepło.
PS- pamiętajcie, że można zawsze ten news z Telemannem zapodać na niedzielnym obiedzie…










