Stracone marzenia #3

Kto z Was pomyślał kiedyś “jestem już na to za stara/stary”? Albo “mój czas już minął”? Zostaliśmy wychowani w erze hołubienia genialnych dzieci i uwielbienia tych, którzy już w łóżeczku obliczają średnice sufitu. To bardzo wszystko piękne, ale nie wystarczające do tego, by prawidziwe się cieszyć życiem albo chociaż z niego korzystać bez specjalnej euforii. Z przyjemnością podziwiam utalentowane dzieci, czy ludzi młodszych ode mnie, którzy lepiej śpiewają, lepiej grają na czymkolwiek i są bardziej wysportowani i wszystko mają bardziej. A przynajmniej ja, gdy się porównuję tak właśnie uważam i może być to prawda i o dziwo! niczego nie musi zmieniać w mojej głowie. jednak zmienia i kiedy mam zaśpiewać przy kimś kto “lepiej umie” jest mi wstyd, kiedy mam zagrać na pianie przy kimś, kto z klawiaturą śpi w łóżku od urodzenia też nie czuję się godna! Co gorsza! głupio uśmiechnąć się przy kimś kto ma prawdziwie proste zęby… (dla jasności – trochę koloryzuję) 

Jak często nie chcemy przy kimś czegoś zagrać, bo czujemy się ciągle niedoskonali! A nie daj Boże! skończysz studia i ciągle nie wychodzi ci jakiś pasaż- wstyd jakich mało! 

Dobra, nie do końca to miał być temat dzisiejszego wpisu.. 

W naszej kulturze, jak już wspomniałam, lubimy zachwycać się talentami/umiejętnościami ludzi szczególnie jeśli są jeszcze dziećmi lub nastolatkami – to wszystko jest bardzo sweet! Sama kiedyś z siostrą zasiadałyśmy nad naszym ulubionym MasterChef Junior. Pięknie było zobaczyć mądre, kreatywne dzieci, które czasem współpracowały ze sobą lepiej niż niejedni dorośli. (błagam zaproście mnie kiedyś do masterchef junior) Ale nie w tym rzecz, często ten sposób myślenia, że tylko w młodości coś możemy osiągnąć i tylko wtedy będzie podziwiane jest bardzo, bardzo zgubny i zatrzymuje nas, chociaż czas płynie dalej. Nikt z nas nie będzie młodszy, ale może być mądrzejszy, bogatszy w doświadczenia i serio szczęśliwy, mimo że w osiemnastkę nie wygrałam Wieniawskiego, ani na dwudzieste pierwsze urodziny Spisaka, ani nie byłam już na okładce Vogue…meh 

W takiej pułapce często sama siebie znajduję, nie chce powoli czegoś robić, bo jestem starsza xddd co za porażka (nie mówię tutaj o zabawie na placu zabaw, chociaż z tym nie mam problemu). Kiedy miałam koło 10 lat zalana łzami powiedziałam mamie, że wszystko już stracone, nigdy nie będę grać na skrzypcach… Ta informacja zaprowadziła moją mamę do mojej przyszłej nauczycielki skrzypiec, wspaniałej, cudownej kobiety. Bycie w jej ramionach to była przyjemność, grałyśmy razem z cztery lata. I to dzięki niej poszłam znowu na egzamin* do muzycznej, żeby zdawać na altówkę, aleee dostałam się na fagot… 

Może dzisiaj udało by mi się zagrać skrzypka na dachu albo gamę G-dur. Może nie jestem skrzypaczką, ale nic nie było stracone. Rozpoczęłam muzyczną drogę tak jak marzyłam.

*W drugiej lub trzeciej klasy SP zdawałam do muzycznej do Gdyni i bardzo chcieli mnie na flet, wtedy i na zawsze były w moim sercu skrzypce.. Wybacz flecie, może dzisiaj nie miałabym tyle do dźwigania, może się jeszcze spotkamy…

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl

Stracone marzenia #4

Kto z Was pomyślał kiedyś “jestem już na to za stara/stary”? Albo “mój czas już minął”? Zostaliśmy wychowani w erze hołubienia genialnych dzieci i uwielbienia tych, którzy już w łóżeczku obliczają średnice sufitu. To bardzo wszystko piękne, ale nie wystarczające do tego, by prawidziwe się cieszyć życiem albo chociaż z niego korzystać bez specjalnej euforii. Z przyjemnością podziwiam utalentowane dzieci, czy ludzi młodszych ode mnie, którzy lepiej śpiewają, lepiej grają na czymkolwiek i są bardziej wysportowani i wszystko mają bardziej. A przynajmniej ja, gdy się porównuję tak właśnie uważam i może być to prawda i o dziwo! niczego nie musi zmieniać w mojej głowie. jednak zmienia i kiedy mam zaśpiewać przy kimś kto “lepiej umie” jest mi wstyd, kiedy mam zagrać na pianie przy kimś, kto z klawiaturą śpi w łóżku od urodzenia też nie czuję się godna! Co gorsza! głupio uśmiechnąć się przy kimś kto ma prawdziwie proste zęby… (dla jasności – trochę koloryzuję) 

Jak często nie chcemy przy kimś czegoś zagrać, bo czujemy się ciągle niedoskonali! A nie daj Boże! skończysz studia i ciągle nie wychodzi ci jakiś pasaż- wstyd jakich mało! 

Dobra, nie do końca to miał być temat dzisiejszego wpisu.. 

W naszej kulturze, jak już wspomniałam, lubimy zachwycać się talentami/umiejętnościami ludzi szczególnie jeśli są jeszcze dziećmi lub nastolatkami – to wszystko jest bardzo sweet! Sama kiedyś z siostrą zasiadałyśmy nad naszym ulubionym MasterChef Junior. Pięknie było zobaczyć mądre, kreatywne dzieci, które czasem współpracowały ze sobą lepiej niż niejedni dorośli. (błagam zaproście mnie kiedyś do masterchef junior) Ale nie w tym rzecz, często ten sposób myślenia, że tylko w młodości coś możemy osiągnąć i tylko wtedy będzie podziwiane jest bardzo, bardzo zgubny i zatrzymuje nas, chociaż czas płynie dalej. Nikt z nas nie będzie młodszy, ale może być mądrzejszy, bogatszy w doświadczenia i serio szczęśliwy, mimo że w osiemnastkę nie wygrałam Wieniawskiego, ani na dwudzieste pierwsze urodziny Spisaka, ani nie byłam już na okładce Vogue…meh 

W takiej pułapce często sama siebie znajduję, nie chce powoli czegoś robić, bo jestem starsza xddd co za porażka (nie mówię tutaj o zabawie na placu zabaw, chociaż z tym nie mam problemu). 

Kiedy miałam koło 10 lat zalana łzami powiedziałam mamie, że wszystko już stracone, nigdy nie będę grać na skrzypcach… Ta informacja zaprowadziła moją mamę do mojej przyszłej nauczycielki skrzypiec, wspaniałej, cudownej kobiety. Bycie w jej ramionach to była przyjemność, grałyśmy razem z cztery lata. I to dzięki niej poszłam znowu na egzamin* do muzycznej, żeby zdawać na altówkę, aleee dostałam się na fagot… 

Może dzisiaj udało by mi się zagrać skrzypka na dachu albo gamę G-dur. Może nie jestem skrzypaczką, ale nic nie było stracone. Rozpoczęłam muzyczną drogę tak jak marzyłam.

*W drugiej lub trzeciej klasy SP zdawałam do muzycznej do Gdyni i bardzo chcieli mnie na flet, wtedy i na zawsze były w moim sercu skrzypce.. Wybacz flecie, może dzisiaj nie miałabym tyle do dźwigania, może się jeszcze spotkamy…

Zobacz więcej wpisów:

media i kontakt:

zdziennikamuzyka@gmail.com

© 2026 zdziennikamuzyka.pl